…Żadna przyjaciółka. Spotkałam ją na lotnisku w Sztokholmie – jedynym na świecie, które ma drewniane podłogi; piękny parkiet z ciemnego dębu, wyfroterowany, starannie dopasowane deszczułki – lekko licząc, kilka hektarów północnego lasu.

Siedziała obok mnie, wyciągnęła nogi i wsparła je na czarnym plecaku. Nie czytała, nie słuchała muzyki, ręce splotła na brzuchu i patrzyła przed siebie. Spodobało mi się, że jest taka spokojna, całkowicie oddana czekaniu. Gdy spojrzałam na nią śmielej, jej wzrok ślizgał się po tej wyfroterowanej podłodze. Żeby ją zagadnąć, bąknęłam coś, że szkoda lasu na podłogę lotniska.

Odpowiedziała: – Podobno przy budowie lotniska trzeba poświęcić jakąś żywą istotę. Żeby nie dochodziło do katastrof…, Olga Tokarczuk, Księga niegodziwości, Bieguni

Reklamy

Kolory płaskowyżu

…I teraz widać, że ten obraz jest tylko płochą wirtuozerią, popisową umiejętnością ludzkiej ręki, która potrafi otworzyć miraż, powielić słodką, różową iluzję i przekonać widza, wędrującego po świecie autokarami łachudrę, że patrzy nie na to, na co powinien, i przeżywa to, co najmniej ważne – formę, kształt, pozór. I niczego się nie uczy, nie odkrywa oczywistej prawdy, od której powinna się zaczynać pierwsza lekcja chemii, biologii, fizyki: fizycznie składamy się z tego co umarło, z tamtych zaprzeszłych światów, jesteśmy pięknym skutkiem rozpadu ~ Olga Tokarczuk, Ostatnie Historie

Branches

Kasztany / Chestnuts