Zagłówek Fotela Samochodowego

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

O Car Seat Headrest przeczytałam w jakiejś gazetce. Zespół wystąpił na najważniejszym (ponoć na świecie) festiwalu showcase’owym (czyli prezentującym nową muzykę nie tylko przed publicznością, ale także przed ważnymi osobami z branży) – teksaskiego South by
Southwest… Niejaki Bob Boilen odkrywa na takich imprezach swoje nowe perełki. Nowe – znaczy inne ale z naciskiem na świeżość.  Można posłuchać –  tu adres do stronki http://www.npr.org/sections/allsongs.

Idąc tym tropem znalazłam opisywany Car Seat Headrest ( w wolnym tłumaczeniu: Zagłówek Fotela Samochodowego). Nazwa jest konsekwencją nagrywania wokali przez Willa Toledo na tylnym siedzeniu samochodu, bo tam jak twierdzi, czuł się najswobodniej. Po takiej informacji zwykle zapala się u mnie czerwona lampka a raczej instynktowny entuzjazm, że znowu trafiłam na jakichś dziwolągów/moje perełki – a to w muzyce lubię najbardziej. Neurotypowi w tej kwestii zwykle nie mają wiele do zaoferowania. Ale zanim znajdę ich w sieci dowiaduję się jeszcze, że mają już na koncie 12 albumów wydanych na Bandcampie (internetowej platformie, na której promują się artyści bez kontraktu z wytwórnią). W maju wreszcie ukaże się ich debiutancki album – nagrany w studiu, wydany przez wytwórnię i promowany przez dział promocji – jak podkreśla autorka artykułu.

Mam co chciałam. Moment, w którym wokalista spogląda nieobecnym wzrokiem na pająki – bezcenny. Jak cały kawałek, odtworzony głosem znudzonego chłopca, który od niechcenia wydaje z siebie dźwięki od których nie mogę już uciec…

i na żywo

i album…

Reklamy

Kaczki i Staszek

 

DSCN0948.JPG

W sobotę wstałam wcześnie, wszyscy jeszcze spali więc chwyciłam aparat i biegiem na bagna. Okrążyłam jezioro robiąc jak zawsze mnóstwo niepotrzebnych zdjęć. Wracając spotkałam Staszka.

Staszek to legenda tutejszych okolic. Złota rączka. Buduje, naprawia, sprząta, stawia płoty i robi świetne stoły z drewna. I na tym kończą się jego zalety. Reszta cech nie budzi entuzjazmu: jak coś zacznie –  nie może skończyć, jak mu za wcześnie zapłacisz – to go nie zobaczysz przez pół roku, jak mu nie zapłacisz też ci może zniknąć na parę miesięcy, bo zwyczajnie pójdzie chlać. Jak zaczyna chlać to nie kończy roboty przez całe wakacje – do tego nawiedza cię niespodziewanie wymuszając kolejną wolną dyszkę. I straszna z niego maruda… i jest przeraźliwie uparty. Typowy wiejski filozof. Staszek to Staszek – nic nie zrobisz.

– Cześć, Staszek!

– A ty co!? Na przeszpiegi z tym aparatem, czy jaaaaaaaak?!

– Tak. Będę pisała donosy i dołączę twoje zdjęcie.

Popatrzył na mnie podejrzliwie spod jakiejś dziwacznej czapki i uśmiechnął się jednym zębem.

– Co robisz?

– Fotografuję ptaki.

– To są kaczki krzyżówki a raczej kaczory.

– Tyle to sama wiem.

– Kaczek nie ma na jeziorze siedzą na jajkach.

– Chodzi mi o te z czubkiem.

– Perkozy.

– Nieeee, te kolorowe…

– Perkozy, perkozy… Też siedzą na jajkach. Rozglądnął się nerwowo.

– A gdzie Janek?

– W domu –  śpi.

– Wy na stałe już?

– Nie tylko na weekend.

– Aaaa, znaczy tylko tak, na chwilę…

– Tak, na chwilę…

– No to idę dalej… muszę zrobić obchód… Cześć!

– Cześć.

Odwrócił się i ruszył przed siebie, a za nim jak zwykle jakiś pies przybłęda, czasami nawet dwa. Jeden na kanapkę jak mawia Janek…

Tymczasem – ja znalazłam kaczki na jajkach… i jakieś pływające nienazwane…

DSCN0949.JPG

DSCN0936

majówka2016 018

majówka2016 166.JPG

DSCN1011.JPG

 

 

 

 

 

 

Bagna

na

 

majówka2016 091

Gdy nadchodzi majówka lądujemy na bagnach

Jest tam moje stawojezioro, w którym jako dziecko uczyłam się pływać – tu nauczyłam pływać moje dzieci i koło się toczy. Ale to nie wszystko. Miejsce jest dzikie pomimo, że położone pomiędzy dwoma miastami. Jest malusieńkie jakby nie istniało. W lesie przy jeziorze otoczone bagnami. Oprócz kilku wtajemniczonych osób nikt o nim nie wie. A nawet jak wie, to rzadko przyjeżdża. Mieszkamy tu przez całe wakacje we wrześniu wracamy do blokowiska. W pobliżu mieszkają, bobry, sarny czaple, bociany i wiele innych zwierząt, których nie potrafię nazwać.

Jeśli mogłabym określić to miejsce jednym słowem byłaby to –  cisza. Mieszkańcy miast tak naprawdę nie wiedzą co znaczy to słowo. 

Janek kupił mi aparat ponieważ fotki ze smartfona nie oddają klimatu. Ja mam wciąż trudności z tym ustrojstwem. Chociaż wszystko jest automatycznie – Jak dla debili – twierdzi Janek. – Nawet opcja „ptak”. –  Ustawianie i tak mnie dobija. Nie potrafię myśleć kategoriami odległości i wielkości. Widzę tylko światło. Ale staram się.

majówka2016 509

majówka2016 013.JPG

majówka2016 060

majówka2016 590.JPG

 

majówka2016 268

majówka2016 083

majówka2016 196

 

 

majówka2016 030

majówka2016 234

 

majówka2016 192.JPG

majówka2016 159.JPG