Pierwsze poniedziałkowe wakacyjne, nieśmiało

Pierwsze poniedziałkowe myśli o wolności, nieśmiało ale skutecznie działają kojąco. Wakacyjne plany jak zwykle zmieniają kratki w kalendarzu. Mają tendencję do przesuwania się w nieznaną dzisiaj jeszcze przyszłość, proporcjonalnie do zleceń i braku środków na koncie x.

Białe koszule chłopców wiszą na wstępniaku szafy, w której mieści się osobne życie rzeczy potrzebnych. Niepotrzebne lądują w dużych firmowych reklamówkach. Przedwcześnie wyrośnięte, za małe.

Jedno jest pewne w środę koniec roku, udręki naszej. W środę jedziemy na bagna, jak zwykle o tej porze. Przenosimy nasze skarby „nad staw”. Tam przeczekamy do września. Piątkowe mycie podłóg zastąpi koszenie trawników. Chłopcy nie są tak pełni entuzjazmu jak kiedyś. Teraz wolą miejską dżunglę z szybszym Internetem. Za rok już pewnie zbuntują się na dobre. Ja też lubię szybki Internet – ale wolę ciszę bagien. Zapach dzikiej mięty na mokradłach. Ptaków śpiew i pojękiwania błotniaka stawowego. Mam jednak nadzieję na otagowanie obrazów z nowych miejsc. Wymęczone winyle starych wrażeń już dawno wyblakły. Potrzebuję zmiany, ale dobrej, prawdziwej. Potrzebuję nowej podróży…

Reklamy

3 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s