Inwazja Szczeżui

Niedawno były ich setki a może tysiące. Wypłynęły na brzeg tworząc skorupkowatą otoczkę stawu. Do tej pory nie wiemy czy to dobry, czy zły znak. Wyczytałam, że takie zachowanie wiąże się z niedostateczną ilością tlenu, z drugiej strony szczeżuja wielka (raczej to ta) występuje tylko w ekologicznie czystych zbiornikach wodnych. Czyżby się dusiła?

Szczeżuja wielka jest gatunkiem podlegającym ścisłej ochronie w Polsce. Jest największym gatunkiem mięczaka słodkowodnego. Występuje w zamulonych stawach i jeziorach. Znalazłam je również w wyschniętym korycie rzeczki. Wykorzystywana jest wraz z innymi gatunkami jako miernik zanieczyszczeń wód.

Gmina postanowiła zebrać jej nadmiar z naszego stawu. Też dobrze, „zapach” zaczynał być nieznośny. Mnie przerażały  rozmiary tych dziwnych stworzeń… (17 – 22 cm – a niektóre nawet większe). Nikt z tubylców nie pamięta podobnego zdarzenia. A może to wpływ zaćmienia w USA? 😉

Staszek z bagien jak aktywne cząstki Omo oczyszczał dzisiaj taflę zbiornika – ekologicznie – za pomocą taczki i wideł usuwał martwe mięczaki. Nasza rzeczywistość przekracza wszelkie oczekiwania. Jesteśmy bardziej ekologiczni niż ekolodzy. To mnie cieszy, nie ucierpiał żaden ptak wodny… A Staszek ruszał się na świeżym powietrzu.

 

DSCN9255

DSCN9301

DSCN9262.JPG

DSCN9266.JPG