Kaczki i Staszek

 

DSCN0948.JPG

W sobotę wstałam wcześnie, wszyscy jeszcze spali więc chwyciłam aparat i biegiem na bagna. Okrążyłam jezioro robiąc jak zawsze mnóstwo niepotrzebnych zdjęć. Wracając spotkałam Staszka.

Staszek to legenda tutejszych okolic. Złota rączka. Buduje, naprawia, sprząta, stawia płoty i robi świetne stoły z drewna. I na tym kończą się jego zalety. Reszta cech nie budzi entuzjazmu: jak coś zacznie –  nie może skończyć, jak mu za wcześnie zapłacisz – to go nie zobaczysz przez pół roku, jak mu nie zapłacisz też ci może zniknąć na parę miesięcy, bo zwyczajnie pójdzie chlać. Jak zaczyna chlać to nie kończy roboty przez całe wakacje – do tego nawiedza cię niespodziewanie wymuszając kolejną wolną dyszkę. I straszna z niego maruda… i jest przeraźliwie uparty. Typowy wiejski filozof. Staszek to Staszek – nic nie zrobisz.

– Cześć, Staszek!

– A ty co!? Na przeszpiegi z tym aparatem, czy jaaaaaaaak?!

– Tak. Będę pisała donosy i dołączę twoje zdjęcie.

Popatrzył na mnie podejrzliwie spod jakiejś dziwacznej czapki i uśmiechnął się jednym zębem.

– Co robisz?

– Fotografuję ptaki.

– To są kaczki krzyżówki a raczej kaczory.

– Tyle to sama wiem.

– Kaczek nie ma na jeziorze siedzą na jajkach.

– Chodzi mi o te z czubkiem.

– Perkozy.

– Nieeee, te kolorowe…

– Perkozy, perkozy… Też siedzą na jajkach. Rozglądnął się nerwowo.

– A gdzie Janek?

– W domu –  śpi.

– Wy na stałe już?

– Nie tylko na weekend.

– Aaaa, znaczy tylko tak, na chwilę…

– Tak, na chwilę…

– No to idę dalej… muszę zrobić obchód… Cześć!

– Cześć.

Odwrócił się i ruszył przed siebie, a za nim jak zwykle jakiś pies przybłęda, czasami nawet dwa. Jeden na kanapkę jak mawia Janek…

Tymczasem – ja znalazłam kaczki na jajkach… i jakieś pływające nienazwane…

DSCN0949.JPG

DSCN0936

majówka2016 018

majówka2016 166.JPG

DSCN1011.JPG