Koziołki

Dzisiaj rano pojechaliśmy „na ptaki”. Niestety ani jeden z rodziny myszołów nie raczył przyfrunąć na swoje stałe miejsca. Był jeden dziwoląg podobny do sowy – ale uciekł. Pomyślałam, że przecież muszą być chociaż sarny. I były. Małe pozbawione duszy stado, objadało się na polu zielono-soczystymi płodami rolnymi z trudem hodowanymi przez rolników z duszą. Koziołek z największymi rogami (pomimo, że i tak nie były zbyt duże) prowadził swoje stado przez jezdnię… Taka bezduszna nagroda, bezdusznych istot za brak obecności drapieżnych ptaków (też bez duszy) dla dwójki ludzi uciekających od miejskiego zaduchu…  rzygających od nadmiaru dusz natchnionych w duchowym uniesieniu w środku wymiętej niedzieli. Koziołek.

 

s15.jpg

s8.jpg

s1.jpg

s12.jpg