Księżycowa wyspa

Księżycowa wyspa

Na Księżycowej wyspie było nam dane spędzić ostatnie dwa tygodnie. Pag – długa chorwacka wyspa ciągnie się wzdłuż wybrzeża Dalmacji, na morzu Adriatyckim. Charakterystyczny wygląd przetartych skał przypomina księżyc. Z Pagiem kojarzyła mi się sól morska – „Solana Pag” sprzedawana niemal w każdej sieciówce. Tutaj się ją otrzymuje.

DSCN4462.JPG

Ale nie samą sola człowiek żyje. Chociaż ta, wytwarzana jest naprawdę zdrowo, ekologicznie (to modniejsze słowo) i bez konserwantów jakby powiedział to Kasza.

W zasadzie jesteśmy tu dla upałów, niebieskiej wody, wina (niektórzy wolą Rakiję lub pieszczotliwie nazywaną przez Janka –  śliwowiczkę), ośmiorniczek, rybek, i świeżej oliwy kupowanej od chorwackiego  chłopa – leczy wszystko oprócz śmierci.

DSCN4099.JPG
Gaj oliwny na LUNie

Przywieźliśmy też nalewkę z fig – ale to już inna historia.

Podróżujemy samochodem. Trasa przez Czechy, Austrię i Słowenię zajmuje nam około 12 godzin. Nasze dzieciaki są przyzwyczajone do długich podróży, więc raczej nie mamy problemów. Zawsze jednak lepiej wyruszyć nocą, by dotrzeć do Chorwacji skoro świt, jeszcze przed upałami – omijając korki przy bramkach i „zawalone” miejsca postojowe. Lepiej nie zatrzymywać się w Austrii; drogo, płatne toalety i w ogóle zeszła na psy (powiedział Janek) ze swoimi wstrętnymi trawnikami przy domach, bezsensownymi światełkami – „Jak cyrk lub wesołe miasteczko – gorzej niż u Olka na Bagnach. Mozart przewraca się w grobie”. Brakuje tylko uśmiechniętych ślimaków z Biedronki, wiatraczków i krasnali ogrodowych.

Na wyspę można dostać się promem lub jak kto woli, okrężną drogą (niby taniej), wydłużając sobie podróż o około 100 km – ale pomijając denerwujące stanie w kolejce na prom.

Wybierając miejsca u gospodarzy, w zatoczkach przy samym morzu można zyskać najwięcej. Taras/balkon wysunięty nad wodę, prywatna plaża, klima, bidet, przestrzeń i wygodne łóżka. Z czym rzadko (oprócz drogich hoteli), spotykam w kraju. O zaletach pieczonej w ichnych piecach pizzy z oliwkami z gajów oliwnych nie wspomnę… Jest też jagnięcina, z której słyną – nie była nam dana.

Płukanka gardeł dzieciaków w codziennych zabawach w w zasolonych wodach Adriatyku procentuje brakiem kaszlu przez najbliższe pół roku.

DSCN1052.JPG

DSCN4213.JPG

DSCN4587