Zagłówek Fotela Samochodowego

Zagłówek fotela samochodowego

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

O Car Seat Headrest przeczytałam w jakiejś gazetce. Zespół wystąpił na najważniejszym (ponoć na świecie) festiwalu showcase’owym (czyli prezentującym nową muzykę nie tylko przed publicznością, ale także przed ważnymi osobami z branży) – teksaskiego South by
Southwest… Niejaki Bob Boilen odkrywa na takich imprezach swoje nowe perełki. Nowe – znaczy inne ale z naciskiem na świeżość.  Można posłuchać –  tu adres do stronki http://www.npr.org/sections/allsongs.

Idąc tym tropem znalazłam opisywany Car Seat Headrest ( w wolnym tłumaczeniu: Zagłówek Fotela Samochodowego). Nazwa jest konsekwencją nagrywania wokali przez Willa Toledo na tylnym siedzeniu samochodu, bo tam jak twierdzi, czuł się najswobodniej. Po takiej informacji zwykle zapala się u mnie czerwona lampka a raczej instynktowny entuzjazm, że znowu trafiłam na jakichś dziwolągów/moje perełki – a to w muzyce lubię najbardziej. Neurotypowi w tej kwestii zwykle nie mają wiele do zaoferowania. Ale zanim znajdę ich w sieci dowiaduję się jeszcze, że mają już na koncie 12 albumów wydanych na Bandcampie (internetowej platformie, na której promują się artyści bez kontraktu z wytwórnią). W maju wreszcie ukaże się ich debiutancki album – nagrany w studiu, wydany przez wytwórnię i promowany przez dział promocji – jak podkreśla autorka artykułu.

Mam co chciałam. Moment, w którym wokalista spogląda nieobecnym wzrokiem na pająki – bezcenny. Jak cały kawałek, odtworzony głosem znudzonego chłopca, który od niechcenia wydaje z siebie dźwięki od których nie mogę już uciec…

i na żywo

i album…