NaturaLife's strange & music

Fotografia, natura, ptaki, macro cosmos, bagna, ważki, polne kwiaty, las, grzybki, photography, strange art, dark art, birdwatching, nature & music, wildlife, dragonfly, bog, forest, magic mushrooms, wild flowers by sylwiaiwan.com

sarna7

sarna12

sarna7.jpg

sarna23.jpg

sarna4.jpg

sarna17.jpg

sarna9

sarna3.jpg

sarna20.jpg

sarna19.jpg

sarna21.jpg

Reklamy

wrona10.jpg

droga1.jpg

wrona12.jpg

wrony2.jpg

wrona11.jpg

 

art8.jpg

art6.jpg

art3.jpg

art2.jpg

Odloty Cheyenne’a

8 stycznia 2017


Wczoraj udało mi się wreszcie spokojnie obejrzeć Wszystkie odloty Cheyenne’a. Jakoś wcześniej nie widziałam dokładnie początku i jak to zwykle bywało zawsze oglądałam od tego samego momentu. Błąd. Ponieważ, w tym przypadku każda scena jest ważna. Każda scena to skarb.

Film na pierwszy rzut oka dziwny. Zanim się przyzwyczaimy do jego nietuzinkowości ujmie nas szczerość postaci. Prosta historia a wciąga. Nic się nie dzieje ale czekamy. Czujemy, że prosta historia wcale nie będzie taka prosta i słusznie. Cheyenne nie jest przecież prosty do ogarnięcia.

Osobliwy Cheyenne były rockmanem wyglądem do złudzenia przypominający Roberta Smith’a oprócz specyficznego głosu, spowolnionej artykulacji i zawieszonej w jednej minie na twarzy –  żyje według własnych zasad wraz z równie osobliwą żoną. Zrezygnował z kariery muzyka i  wiedzie spokojny  żywot w wielkim domu, w dostatku  i pozornej stabilizacji. Spośród wielu atrakcji ma basenem bez wody, czarnego psa z białą tubą na szyi „ale tylko żona się nim zajmuje”) i kilkoro oryginalnych znajomych z którymi toczy niebanalne rozmowy, które niewątpliwie są atutem tegoż filmu. Chociaż  dzień upływa mu na spotkaniach z mniej lub bardziej widocznym sensem i choć rozmowy wydają się lekkie a nawet śmieszne – jego egzystencja emanuje smutkiem. Cheyenne cierpi. Umiarkowanie ale jednak. A może bardziej  niż umiarkowanie… Dopiero wiadomość o śmierci dawno niewidzianego ojca przestawia historię na inne tory. I historia prosta robi się zawiłą spiralką tajemnic, zagadek, niespodzianek wyzwalających drzemiące w Cheyenne psychoanalityczne zdolności. Jednak tempo pozostaje wciąż te same. Nie przyspiesza.

Podoba mi się spokój. Spokój wypływa z każdego kadru. Zastyganie. Nastrój błogostanu.Ten spokój buduje i odpręża ale nie usypia, ukrywa skutecznie rozpacz pod grubą warstwą makijażu.I pomaga zrozumieć zaskakująco logiczne treści. Zdjęcia przesycone żółcieniami też są wyjątkowe kontrastują z czarnym płaszczem. Mijane pola kukurydzy, autostrada, stacja, długi wydech, Indianin do podwózki… wolno przesuwające się obrazy, bez zbędnych komentarzy. Jeśli czegoś nie rozumiesz, twój problem. Uwielbiam takie rzeczy. Scena z modelką wystylizowaną na lata siedemdziesiąte w białych kozaczkach kiwająca się w rytm Talking Heads to jeden z wielu wyrafinowanych smaczków tego filmu.

gaj7.jpg

 

gaj6.jpg

gaj5.jpg

gaj10.jpg

gaj13.jpg

 

gaj12.jpggaj1.jpg

DSCN4091.JPG

gaj7.jpg

 

 

 

 

art29.jpg

art3.jpg

art14.jpg

art11.jpg

art22.jpg

art10.jpg

 

 

las4.jpg

las8

chuby1.jpg

las3.jpg

 

las5.jpg

las1.jpg

 

ulotnie7.jpg

szron7.jpg

ulotne10.jpg

szron6.jpg

 

 

strange7.jpg

strange3

 

strange6.jpg

czerńwidok1.jpg

 

strange5.jpg

 

%d blogerów lubi to: