#dragonfly

Reklamy

Bloody Angel

Szablak krwisty (Sympetrum sanguineum)

Głodne oczy

Dragonfly effect

Nikt tak naprawdę nie wie kiedy to się zaczęło. Życie na Ziemi to wielka niewiadoma. Krąży mnóstwo teorii, jedna mądrzejsza od drugiej. Nie ogarniemy wszystkiego żyjąc na planecie tak krótko nawet gdyby kosmici, którzy nas zasiali i na wzór i podobieństwo swoje wszczepili nam funkcję przyspieszenia do wszczepionej wcześniej inteligencji. Nie odtworzymy prawdziwego powstania…

Warto jednak uświadomić sobie fakt, że zanim pojawiły się pierwsze dinozaury, a wniosek o byt człowieka na ziemskim padole miał szansę pozytywnego rozpatrzenia równie nikłą, co wniosek kredytowy złożony przez bezrobotną szwaczkę z jednym dzieckiem, bez historii kredytowej, na Ziemi żyły już owady.

Owady patrzyły jak wymierają dinozaury i karłowacieją paprocie. Najpierw jako „maszyny” kroczące – później jako te, którym wreszcie wyrosły skrzydła. Ptaki pojawiły się dużo później. Przed pterozaurami, to skrzydlate owady podbijały przestworza. I wszystko zmierzało w dobrym kierunku, gdyby na horyzoncie nie pojawił się człowiek. Często zastanawiam się, właściwie dlaczego Ziemia to sobie zrobiła…

Siedzę na brzegu „stawojeziora” i wpatruję się w łysy punkt ziemi, na którym odpoczywają ważki. Wyglądają jak helikoptery z dziecięcych kreskówek. Jednak ich życie przypomina bardziej diabelskie rozgrywki niż dziecięce bajki. Ustawiam obiektyw w najbardziej prawdopodobne miejsce lądowania…

Unoszące się nad wodą kłęby pyłu to mgła owadów „świeże mięsko” dla wiecznie głodnych ważek. Latające dania główne i przystawki to paliwo najwyższej jakości wyzwalające instynkt i siłę tego drapieżnego smoka. A skuteczność w tej drapieżności staje się właśnie legendą za sprawą „efektu ważki” wykorzystywanego w social mediach.

Husarz
(Anax parthenope)

Ważka poluje niemal bez przerwy a swoją ofiarę zjada w locie. Ma doskonały wzrok. Ten zmysł jest nieproporcjonalnie wielki, osadzony na małej główce w postaci dwóch przerośniętych półkul. To największe oczy na świecie! Półkule podzielone są na 30 tysięcy drobnych oczek, które poza kolorami odbierają ultrafiolet i światło spolaryzowane. Taki wzrok nie przepuści żadnej okazji. Kiedy inni żarłoczni króle jak lwy czy rekiny podejmują kilka prób by schwytać ofiarę. Ważka atakuje tylko raz. Ważka się nie myli. Mózg ważki potrafi skupiać się na określonym punkcie, zaprzęga oczy do działania jak żaden inny owad. „Widzi” pojedyncze klatki – do 300 osobnych obrazów na sekundę, to jak pokaz slajdów. Szybkość, przystosowanie i gracja z jaką się porusza czyni ze sztuki chwytania, obdzierania ze „skóry” oraz konsumowania mordercze dzieło sztuki. Posiadanie czterech skrzydeł napędzanych przez mięśnie niezależnie, wyzwala dość nietypowy u owadów ruch – zarówno w górę i w dół, w tył czy w przód, z różną częstotliwością, pozwala błyskawicznie przechodzić z trybu zawieszenia nad wodą do gwałtownego przyspieszenia nawet do 50 km na godzinę. Ważka zainspirowała projektantów nowych dronów w USA…

The Dragonfly Effect

The Dragonfly Effect czyli Efekt ważki odnosi się do skuteczności ważki. Efekt ważki to sprawdzone strategie wykorzystania siły mediów społecznościowych do napędzania zmian społecznych. Dzięki nim, na przykład Barak Obama wygrał wybory, a Ebay, Starbucks, Kiva, Nike czy Facebook rozwijają wciąż skrzydła zdobywając nowych klientów. Zwykły szary człowiek stosując strategię czterech skrzydeł, może przy odrobinie szczęścia zwiększyć swoje zyski. Wykorzystując The Dragonfly Effect pewna grupa znajomych zapoczątkowała poszukiwania w sieci szpiku kostnego dla przyjaciela. W taki sposób zgromadzono miliony na badania nad rakiem…

Ciekawostką jest również fakt, że niektóre ważki odlatują jak ptaki do ciepłych krajów. Podobno do podróży wykorzystują siłę wiatru wiejącego z różnym natężeniem na różnych wysokościach. Niektóre muszą wzlecieć nawet na 6 tysięcy metrów aby złapać wiatr w żagle. Nikt jeszcze nie wie jak to robią, i w jaki sposób są w stanie przetrwać drastyczne warunki takiej podróży. Pewnego słonecznego dnia rodzą się w Himalajach, przelatują tysiące kilometrów nad oceanami, przekazują swój materiał genetyczny kolejnemu pokoleniu w Afryce po to, by zabłyszczeć mozaiką egzotycznych kolorów w letnie leniwe przedpołudnie nad Stawem Trzcinowym w małej wiosce koło Wrocławia…