Archiwa tagu: #magicmushrooms

Magic Mushrooms

Czubajka kania (Macrolepiota procera (Scop.) Singer) Parasol mushroom

Pomarańczowe śluzowce – mobilne pełzaki Orange Slime Mold Fungi (Eumycetozoa or Mycetozoa?)

Pomarańczowe śluzowce znalazłam na korze starej czereśni. Przyciągnęły moją uwagę jaskrawym kolorem. Nie mogę określić ich dokładnej nazwy zwłaszcza gdy są w fazie pomarańczowej gąbki. Ciekawostką jest to, że Pan Gąbka to organizm, który tak do końca grzybem nie jest, posiada wiele cech zwierzęcych podobnie jak opisany wcześniej rulik – również śluzowiec.

Życie śluzowców stanowi nadal zagadkę a różnorodność form, faktur, kolorów inspiruje i zachwyca maniaków grzybów i porostów.

Śluzowce (Myxomycota, Mycetozoa) zwane też śluzoroślami (Eumycetozoa) – grupa (ok. kilkuset gatunków) organizmów eukariotycznych należąca do Amoebozoa, dawniej zaliczana do grzybów , potem do protistów grzybopodobnych (wraz z lęgniowcami). Z przyczyn historycznych w podręcznikach traktowana jako klasa roślin zarodnikowych, a w szczególności grzybów. Jednak bliższa jest typowo zwierzęcym Protista (pierwotniakom). Wskazuje na to występowanie form ruchomych (myksoameb i myksopełzaków oraz odżywianie się poprzez fagocytozę), dlatego włączane są do supergrupy Amoebozoa, z wyjątkiem łańcuszkorośli (Acrasiomycota = Heterolobosea = Percolozoa), które zalicza się do supergrupy Excavata oraz plazmodioforowców, zaliczanych niegdyś również do glonowców, obecnie do supergrupy Rhizaria.

Podczas cyklu rozwojowego śluzorośli występują dwie formy: mobilny pełzak (myksameba, pływak) oraz ruchliwa śluźnia. Ponieważ nie są bezpośrednio spokrewnione ani z roślinami, ani ze zwierzętami, ani nawet z grzybami, niektóre ich cechy przypominają cechy roślin, grzybów albo zwierząt.

Śluzowce są organizmami heterotroficznymi. Żywią się bakteriami, grzybami (nieraz pochłaniają całe owocniki grzybów), pierwotniakami. Ich stadium wegetatywne stanowi wielojądrowa śluźnia, która pełza za pomocą nibynóżek. Śluźnia porusza się w sposób skoordynowany, reaguje na bodźce – wykazuje chemotaksje, fototaksję i termotaksję. Gdy natrafia na pokarm, np. kolonie bakterii, kieruje tam dopływ plazmy i zatrzymuje się do momentu wyczerpania składników pokarmowych. Mają skomplikowany system rozmnażania płciowego, rozmnażają się również przez zarodniki. Ich sporangia nazywane są – podobnie jak nadziemna część ciała niektórych grzybów – owocnikami. U większości gatunków mają charakterystyczną budowę: są niewielkie – przeważnie kilkumilimetrowe, rzadko większe (1–2 cm Lycogala epidendrum), są umieszczone na trzonkach, okryte korą (perydium), wewnątrz są wypełnione włośnią i zarodnikami. Owocniki można spotkać na rozkładającej się materii organicznej, butwiejącym drewnie, w ściółce leśnej, na odchodach zwierząt roślinożernych. (wikipedia.org)

Fungi / Fungus

Magic swamp Mushrooms

Pięknoróg największy (Calocera viscosa)

Rulik – podróżujące grzyby

Podróżujące grzyby

DSCN6965
RSCN7194

Rulik groniasty (Lycogala epidendrum (J.C. Buxb. ex L.) Fr.)

(Materiały z Projektu Sieniawka-skrawek natury)

Rulik należący do śluzowców to zaskakujący organizm. Naukowcy w zasadzie do tej pory nie wiedzą do jakiego królestwa je przyporządkować. Te grzyby potrafią się poruszać.

It’s Alive!

W Sieniawce znalazłam je na mokradłach w tzw. „Żabim oczku” lub jak kto woli na „Bobrowsku”. Ich maleńkie, nadmuchane pomarańczowe bańki wyrastały z leżących w dole spróchniałych konarów. Pełno tu różnych dziwacznych grzybów, więc zostawiłam je „na później”. Dopiero w trakcie sprawdzania nazwy łacińskiej zaczęły mi się otwierać różne artykuły o „chodzących grzybach” (?). Okazało się, że Rulik do nich również należy.
Martwe zwłoki drzew generują w sobie więcej życia niż żywy drzewostan, bez starych martwych pni i gałęzi dno lasu będzie jałowe. Rulik żyje dzięki takim gnijącym, korowym koktajlom a swoją formę rozciąga wkraczając na terytorium zwierząt. Może to już cud, a może norma, którą naukowcy przegapili sztywno dzieląc grzyby i zwierzęta na osobne królestwa…

Jak ono to robi?

Zarodniki rulika przy kiełkowaniu zamieniają się w coś podobnego do poruszających się pełzaków, które przemieszczają się w górę i w dół po spróchniałych pniach drzew. Takie wędrówki nie są bezsensownymi spacerkami. Celem rulikowego pełzaka jest pożeranie nadarzających się okazji w postaci bakterii, glonów czy innych grzybów. Wchłania je swoim ciałkiem i trawi. Tak nabiera sił i „szuka” innego przedstawiciela swojego rodu. Bezwładna masa pełzająca nie rozwija zawrotnych prędkości najwyżej kilka centymetrów w ciągu paru dni, jednak sam fakt poruszania się „grzyba” jest magiczny. Co się stanie kiedy rulik spotka na swojej drodze innego przedstawiciela swojego rodu?

Kiedy go wreszcie znajdzie takie spotkanie uwieńczone zostanie połączeniem tych dwóch istot – zlania się ze sobą aby w ten sposób przejść do kolejnego stadium zwanego śluźnią. Wtedy powstaje wielojądrowa komórka. Śluźnie zajmują kilkucentymetrową powierzchnię kwadratową, choć zdarzają się przypadki mierzące nawet 1,5 m długości.

Śluźnia rulika

Śluźnia to dziwne stadium, kiedy „poczuje”, że przychodzi czas rozmnażania przestaje jeść, „oczyszcza się” z resztek pożywienia, opuszcza swoje bezpieczne miejsce, wdrapuje się na szczyt spróchniałej kłody i formuje pomarańczowe lub czerwone zarodnie. Kulkowa forma galaretowatej masy rulika staje się znów typowym grzybem. Anglicy nazywają go wilczym mleczkiem „wolf milk slime mold”, ponieważ przy dotknięciu wylewa się z niego czerwona maź. Być może lepki płyn, kojarzył się angielskim przyrodnikom z krwią. Kto to wie… Tymczasem zagadkowy rulik wypełniony jest śluźnią. Dwa istotne etapy w jego życiu to właśnie śluźnia i zarodnia. Gdy staje się dojrzałą zarodnią pomarańczowe kulki ubierają się w brązowo szary kolor. Następnie szaraki pękają uwalniając zarodniki. Zarodniki przenoszone przez wiatr, deszcz lub zwierzęta trafiają na dogodny grunt i kiełkują udając zwyczajnego grzyba do momentu kiedy kiełek nie zamieni się w pełzaka. Wtedy historia zaczyna się na nowo… Na początku śluzowce zaliczano do królestwa roślin, później do grzybów obecnie są pierwotniakami ale czy to już koniec ich klasyfikacyjnej drogi?

Dziką naturę w tej okolicy już dawno docenili wrocławscy naukowcy opisując walory przyrodnicze Ślężańskiego Parku Krajobrazowego, oraz obiektów wchodzących w skład projektu „Natura 2000” w tym m.in. właśnie Sieniawki czy „Wzgórza Niemczańskie”. Skarby przyrodnicze występujące w pobliżu Sieniawki objęto kiedyś ochroną w formie tzw. „użytków ekologicznych”. Kilka małych obszarów takich jak „Kukułcza Łąka” , „Turzycowa łąka” i „Żabie oczko” czyli opisywane przeze mnie jako „Magiczne bagno” (z rulikiem).

Użytki ekologiczne to (w skrócie) dzikie, małe tereny –  ostoje przyrody ze specyficznymi warunkami klimatu; kępkami traw na łąkach, rzadkimi ziołami przy rzece, ptakami i owadami przy stawach czy oczkami wodnymi w dolinkach, z których np. piją wodę zwierzęta. To organizmy mające znaczenia dla zachowania różnorodności ekosystemu jak głosi paragraf 42 . Ustawy o ochronie przyrody. (Może nadać je gmina pomijając żmudne prace nad utworzeniem rezerwatu).  Niestety w roku 2012 po podjęciu „stosownych” uchwał przez  władze Gminy Łagiewniki projekt o użytkach ekologicznych w Sieniawce przestał istnieć… Do dzisiaj nikt nie chce pochylić się nad wyjątkowymi gatunkami wokół Stawu Trzcinowego. Nad stawem nie stoi nawet tablica informująca o występowaniu wpisanych na czerwone listy gatunków ptaków, jak np. błotniak stawowy…