Przyczajony

Przyczajony niczym nie różnił się od reszty. Regularnie rozwalany łeb w potyczkach z przyjaciółmi. Przybywa w porze kawy. To już drugie pokolenie. Skalp jeszcze nie zdjęty ale naruszony. Przemyka ukradkiem pochylony między źdźbłami traw przebierając szybciutko chudymi nóżkami w ciągłej ucieczce przed niewidzialnym wrogiem. Siada na płocie i udaje wystraszonego. Kto wie, może czegoś się …